poniedziałek, 4 stycznia 2016

1x04

- Dobra, to będzie szybka sesja! - klasnęła w dłonie Ellie, patrząc na swoich pacjentów. - Mam umówioną wizytę u dentysty i nie mogę się spóźnić.
- Serio? - zapytał Harry popalając zioło.
- Dobra, mam kosmetyczkę, ale to równie ważne. Czy wszyscy rozumieją? - Ellie zaczekała, aż każdy z osobna kiwnie głowami, wtedy przeszła do terapii. - Zanim zaczniemy, Harry czy możesz zgasić to coś? - wskazała palcem na zioło. Chłopak wrzucił go do popielniczki, wzruszając ramionami. - Jesteś uzależniony od marihuany. Nie możesz popalać na sesjach. - zwróciła mu uwagę.
- Czy czasem nie spieszysz się do kosmetyczki? - odezwał się Niall.
- Okej, czyli już wiemy kto dzisiaj nie będzie chwalił się swoim nowym smartfonem. - uśmiechnęła się cwaniacko El.
- Shit. - jęknął blondyn.
- Zayn, zaczynaj. - wskazała na niego palcem i wzięła do ręki swój notatnik i długopis.
- Ja? - zdziwił się. Dziewczyna kiwnęła głową.
- Tak, ty. Zegar tyka więc się streszczaj. - wskazała ruchem palcem na swój zegarek u ręki.
- Więc... nazywam się Zayn Malik...
- Masz mówić o swoim problemie. - ponagliła go.
- Do tego właśnie staram się przejść. - powiedział niezadowolony. Nie przywykł, że ktoś go pospieszał, stawał się wtedy agresywny, a gdy był agresywny to lepiej było nie wchodzić mu w drogę. Każdy wolał się trzymać z daleka od chłopaka. - Więc mam kłopot z agresją. Nie potrafię zapanować nad złością. Właściwie wszystko mnie denerwuje. Począwszy od nowego telefonu Nialla, a skończywszy na nowej fryzurze Louisa.
- Hej! Wiesz ile Meredith nad nią pracowała? - oburzył się Lou.
- O tym właśnie mówię. Czy on was nie wkurza? - Zayn spojrzał na resztę, która niechętnie kiwnęła głowami.
- Więc, masz problem z agresją, dobrze... - mruknęła Ellie notując. - Czy twoja agresja zamieniła się w przemoc? - zapytała.
- Um, tak? Często mi się to zdarza. - pochwalił się. - Ostatnio nawet pobiłem byłego chłopaka mojej byłej dziewczyny. Zdradzała mnie z nim. Dowiedziałem się o tym z twittera. To mnie wkurzyło.
- Z twittera? - zdziwiła się Ellie.
- Tak. - potwierdził Malik. - Tessa napisała do mnie wiadomość "Hej Z, zdradzam cię z Jamesem. xoxo".
Ellie nie wiedziała jak ma zareagować. Sama najprawdopodobniej wpadałaby w szał. Pamiętała jaka była wściekła kiedy dowiedziała się, że Liam ją zdradził. Omal go nie zabiła. Miała emocjonalne problemy i dobrze o tym wiedziała.
- Powinieneś go przeprosić. - wypaliła nagle El.
- Co?! - Zayn aż podniósł się z siedzenia. - Nie ma mowy!
- To twoje zadanie domowe, a Louis i Niall przypilnują, abyś tego dokonał. Oni cię denerwują, James również, więc ty masz zapanować nad agresją. I taka mała rada: nie pozabijaj ich. - powiedziała Ellie pospiesznie zakładając płaszcz. - To tyle. Dzięki za sesje, bye. - pomachała im i wyszła z domu. Reszta została sama w salonie.
- Ellie zostawiła nas samych w domu? - odezwał się Jack.
- Na to wygląda. - odparła Alison.
- Wiecie co to oznacza? - ucieszył się chłopak.
- Seks? - podsunął pomysł Bradley.
- Ja z tobą na pewno tego nie zrobię. - powiedziała Alison.
- Nawet nie miałem ciebie na myśli. - odparł Bradley puszczając oczko do Louisa.
- Nie jestem gejem! - wydarł się i czym prędzej wyszedł z domu trzaskając drzwiami.
- To oznacza darmową wyżerkę. Narazka frajerzy! - krzyknął Jack biegnąc do kuchni.
- On jest dziwny. - stwierdziła Alison. - Ale ma rację. - dodała również biegnąc za nim do kuchni.
*
- Witam na dzisiejszych zajęciach z podrywu. - powiedział oficjalnie Liam wchodząc do środka pomieszczenia. Zauważył, ze nie ma Ellie, siedziała tylko Chloe. Trochę zmarkotniał, ponieważ miał nadzieje, że zrobi na niej wrażenie. Nie wiedział czy nie przyszła z jego powodu, czy też coś innego ją zatrzymało. - Dzisiaj zrobimy zajęcia w terenie.
- W sensie będziemy badać naszą orientacje w terenie? - zapytał Ethan.
- Można tak powiedziec. - kiwnął głową. - Udamy się do klubu i tam poćwiczycie na dziewczynach. - uśmiechnął się.
- Ja też? - zapytała Chloe, patrząc na niego w rozbawieniu.
- Jeśli chcesz to możesz. - odpowiedział puszczając jej oczko.
- Wypisuje się z tego. - postanowił Jack wstając z siedzenia. - Nie dam rady.
- Tylko przegrani rezygnują. - powiedział Liam, dotykając ramienia Jacka. - Zostań. Zobaczysz, że c się uda. Może nie na początku, może nie po drugim spotkaniu, a może nawet nie po trzecim! Ale kto wie? Może po dwudziestym już dasz radę!
- Dzięki Liam. - powiedział Jack ze wzruszeniem. - To wiele dla mnie znaczy, choć wiem, że i tak jestem nic nie wartym śmieciem. - dodał siadając z powrotem na swoim siedzeniu. Li przez moment stał nie ruszając się, aż w końcu potrząsnął głową i powiedział:
- Dobra chłopaki... i dziewczyny. - dorzucił patrząc na Chloe. - Ruszamy na podryw!
*
Liam i reszta chłopaków razem z Chloe znaleźli się w klubie. Zabawa w środku pomieszczenia przebiegała w najlepsze. Jack czuł się nieswojo tam. Czuł, że tam nie pasuje, ale nie chciał wychodzić, ponieważ miał nadzieje, że Liam go czegoś nauczy.
- Tam w rogu, siedzi ładna dupeczka. - powiedziała Chloe wskazując na nią palcem.
- Chloe. - Liam roześmiał się. - Nie wiedziałem, że jesteś taka...
- Wyzwolona? - weszła mu w słowo.
- Ta. - mruknął, a potem odwrócił się w stronę chłopaków. - Dobra, panowie, wyzwolona Chloe ma rację. Tam w rogu siedzi całkiem nie zła laska. Kto do niej pierwszy podejdzie? Jack?
- Niee. - chłopak momentalnie odskoczył do tyłu. Nie był na to przygotowany. Nie spodziewał się, że on pierwszy będzie musial kogoś poderwać. - Nie dam rady. Od razu mnie spławi. Jeszcze bardziej sie załamie.
- Spławi cię, jeżeli nadal będziesz tak myślał. Więcej pewności siebie, chłopcze. - Payne poklepał go po ramieniu. - Idź i chociaż udawaj pewnego siebie, to podstawa.
- A jeżeli ja nadal nie umiem udawać? - Jack spojrzał na swoje nogi.
- Każdy umie udawać, chociaż trochę. - odpowiedział, próbując się uśmiechnąć, choć doskonale zdawał sobie sprawę, że Jack jest kiepski w udawaniu. Chłopak wtedy kiwnął głową i powiedział nie pewnie:
- Spróbuje.
- Zuch chłopak. - Liam poklepał go po ramieniu, a potem rzucił mu długie spojrzenie, jak odchodził. Bał się, że owa dziewczyna ucieknie jak tylko zobaczy Jacka i to wcale nie było tak, ze w niego nie wierzył, no może trochę.
Jack stanął przed blond-włosom pięknością i wydukał nieco zmieszany:
- Hej. - pomachał jej lekko.
- Hej? - odpowiedziała nieco zdziwiona.
- Jestem Jack. - przedstawil się.
- Candy. - odpowiedziała.
- Fajne imię. - Jack starał się być seksowny, ale w ogóle mu to nie wychodziło. Byl bardziej żałosny niż seksowny. - Moja babcia miała tak na imię.
- Och, super. - tylko tyle zdołała powiedzieć Candy. Uważała, że chłopak jest dziwny.
- Ale zmarła. - powiedział, próbując się nie rozpłakać. Złapał się pod boki i zaczął szybko mrugać. - Byliśmy ze sobą bardzo blisko. - dodał, a z jego oka poleciała samotna łza. Candy uniosła do góry brwi, nie wiedziała jak zareagować. Sytuację uratował Liam podbiegając do nich.
- Proszę nam wybaczyć. Przyjaciel jest bardzo wrażliwy. - mówiąc to pociągnął Jacka za sobą. - Co ty odwalasz? - zapytał zatrzymując się gwałtownie. - Nie tak rozmawia się z dziewczynami! Nie lubią mięczaków.
- Skąd miałem wiedzieć? Ty prowadzisz grupę podrywu. - odpowiedział, przestając płakać. Liam przewrócił oczami.
- Spróbujmy jeszcze raz, tylko tym razem nie płacz, okej?
- Okej. - Jack kiwnął głową.
- Widzisz tą seksowną brunetkę w zielonej bluzce? - kiedy chłopak potwierdził, Payne dodał: - Idź teraz z nią spróbuj.
Jack poszedł w jej stronę. Był zestresowany, ale miał nadzieje, że da radę. Tak samo Liam. Dziewczyna właśnie piła drinka, wyglądała na znudzoną. Jack stanął obok niej i starając się przybrać szarmancki ton, powiedział:
- Ktoś cię wystawił?
Dziewczyna zmarszczyła brwi, patrząc na niego.
- Nie. Moja przyjaciółka poszła do toalety.
- Och. - Jack nie wiedzial jak zareagowac, ponieważ był pewien, że dziewczynę wystawiono. Wypalił więc: - Jest tam sama?
- Nie. Są tam jeszcze inne dziewczyny. - odpowiedziała z miną "what's the fuck?"
- A nie boisz się, ze zaciągnęła tam jakiegoś chłopaka na szybki numerek? - spytał.
- Co ci jest? Jesteś jakiś chory? - dziewczyna odskoczyła od niego.
- Po prostu martwię się o twoją przyjaciólkę. Ty tu na nią czekasz, a może ona właśnie dochodzi w rękę jakiegoś kolesia.
W tym momencie dostał w twarz. Spodziewał się tego. Wiedział, ze przesadził. Dziewczyna odeszła od niego z obrzydzeniem. Liam podszedł do chłopaka i poklepał go po ramieniu.
- Nie muszę nic mówić, prawda?
- Nie. - potwierdził Jack.
*
Tymczasem Bradley i Oliv urządzili sobie piknik w jej pokoju. Chłopak cały czas miał nadzieje, że się z nim prześpi, a dziewczyna była zadowolona, że może go naciągnąć na trochę kasy.
- Musimy pomyślec gdzie pójdziemy na naszą kolejną randkę. Proponuje Disneyland! - pisnęła.
- Że co? - skrzywił się chłopak. - A to nie jest randka?
- Chyba żartujesz. - Oliv parsknęła śmiechem. - Randka jest wtedy, gdy wydasz na nią powyżej 100 $.
- Beznadzieja. - mruknął Bradley. - Nigdy nie pójdziemy do łóżka w takim wypadku.
- I tak nie pójdziemy. - powiedziała do siebie dziewczyna, zaczynając jeść ciastka.
- Słucham? - zdziwił się. - Mówiłaś, że po pięciu randkach pójdziemy do łóżka!
- Nie prawda.
- Prawda.
- Może i tak. - wzruszyła ramionami. - Ale nie zamierzam z tobą spać tak czy owak. Nie jestem łatwa.
W tym momencie Bradley wybuchnął głośnym śmiechem.
- Right. - mruknął. Oliv zmrużyła oczy.
- Czyli zależy ci tylko na seksie? Nie na mnie?
- Heloł! Jestem uzależniony od seksu, to chyba oczywiste!
- Tłumaczysz sobie tym sposobem przedmiotowe traktowanie kobiet. - stwierdziła.
- I mężczyzn. Mamy równouprawnienie. - powiedział.
- Co? - parsknęła blondynka. - Sypiasz z mężczyznami?
- Tak. I nie jeden był lepszy od babki! - powiedział i wyszedł z jej pokoju trzaskając drzwiami. Oliv krzyknęła. Była na niego wściekła. Jak można być tak bezczelnym jak on? Nie pojmowała tego. Nagle drzwi ponownie się otworzyły. To był znów Bradley: - Jesteś pewna, że nie będziemy uprawiać seksu?
- Tak jestem pewna! - krzyknęła.
- W porządku. - powiedział w złości i ponownie wyszedł. Oliv zmrużyła oczy i usiadła na łóżku.
*
Tymczasem Louis, Niall i Zayn stali pod domem chłopaka, którego pobił ten ostatni.
- Czy moja fryzura wyglądała dobrze? - zapytał Louis.
- I tak ten chłopak nie ściągnie dla ciebie spodni. - odpowiedział Niall. Tomlinson zmrużył oczy.
- Nie jestem...
- Tak, tak wiemy. Nie jesteś homo, a jakimś cudem bzykasz chłopaków. Dziwne, prawda? - Niall wyszczerzył się szeroko. Louis uderzył go w ramię. - Auć, nie tak mocno, geju. - zakpił. Wtedy Lou przyłożył mu mocniej. Horan oddał mu i tak oto zaczęła się bójka na bicie się po ramieniu. Zayn widząc to, zaczął odmawiać modlitwę, choć nigdy nie był katolikiem. Wtedy drzwi otworzyły się i wyszedł przez nie James.
- Hej, aaa to wy. - mruknął niezadowolony. - Miałem nadzieje na włoską prostytutkę.
- A zamawiałeś taką? - spytał Niall.
- Nie. Dlatego miałem nadzieje. - odpowiedział jakby to było normalne.
- Przyszliśmy tu w pewnej sprawie. - odezwał się Louis.
- Nie, Lou, James na pewno nie ma ochoty robić ci blowjoba. - powiedział blondyn.
- Ty mała tleniona szmato! - krzyknął Louis i popchnął chłopaka, który o mało co się nie przewrócił. Niall jak tylko złapał równowagę zaczął okładać Louisa pięściami. Zayn widząc to zaczął się robić coraz bardziej wściekły. Ta dwójka doprowadzała go do szału. Miał wielką ochotę komuś przyłożyć, ale problem był w tym, że Niall już bił się z Louisem, o ile tak można nazwać dziewczęcą bitwę. Jedyną osobą, która była wolna był James, ale jego już kiedyś pobił. Wiedział, że Ellie nie będzie zachwycona z tego powodu, ale zacisnął dłoń w pięść, zamachnął się i uderzył chłopaka, stojącego naprzeciwko niego. James cofnął się do tyłu, trzymając za nos.
- Za co? - jęknął.
- Za nich. - powiedział wskazując na Louisa i Nialla ręką.
- Co ja mam do nich?
- Byłem wściekły i musiałem się wyżyć. - przyznał Zayn, odwracając się, a po chwili zrobił to znowu. - A by the way, sorry za to, że cię uderzyłem pół roku temu, ale stary, bzyknąłeś mi dziewczynę! No, w każdym razie sorry. Dobra, ja spadam. Idziemy chłopaki. - powiedział do Nialla i Lou, którzy przestali się bić, a w zamian za to zaczęli się kłócić kto jest bardziej gejowski.
*
- Zayn! - Ellie wskazała na niego. - Jak ci poszło z Jamesem?
- Przeprosiłem go. - powiedział.
- Brawo. Jestem z ciebie dumna. - odparła blondynka.
- I rozbiłem mu nos. - dodał.
- Już, nie jestem z ciebie dumna. - powiedziała. - Zayn... co się stało? Dlaczego go znowu pobiłeś? Niall i Louis mieli przypilnować, abyś go przeprosił bez bicia. Co robiliście w tym momencie? - Ellie spojrzała na nich, a oni zawstydzeni spuścili głowy.
- Bili się. - odpowiedział za nich mulat.
- No tak. Mogłam się domyślić, że sytuacja kryzysowa przyjaciela nie zbliży was do siebie tak czy owak. - powiedziała wzdychając. - Zayn, jakie wyciągnąłeś wnioski?
- Że perfumy z playboya są lepsze od tych z nike.
- Jakie wnioski z tej sytuacji? - powtórzyła Ellie, przewracając oczami.
- Ah, więc.... hm, chyba żadne. - odparł.
- Dobra, przejdźmy dalej. Bradley. - wskazała na niego.
- Twoja siostra mnie wykorzystała. - stwierdził. Ellie otworzyła szeroko oczy.
- W jaki sposób? - zapytała, przełykając ciężko ślinę.
- W seksualny? - zapytał Niall, patrząc z nadzieją na chłopaka. Bradley pokręcił jednak głową.
- Tak jakby, ale nie do końca. Nie chciała uprawiać ze mną seksu. - poskarżył się. Ellie odetchnęła z ulgą.
- Dzięki ci boże. - mruknęła patrząc w sufit.
- Nie można wykorzystać kogoś nie uprawiając z nim seksu. - powiedział na to Niall. - Coś o tym wiem.
- Nie pytałem cię o zdanie. - odpowiedział Bradley.
- Już cię lubię. - odezwał się Louis, patrząc w stronę Bradley'a.
- To logiczne. Lubisz wszystkich chłopaków. Jesteś gejem. - odpowiedział.
- Już cię nie lubię. - odparł obrażonym tonem.
- Bradley. -  powiedziała Ellie patrząc na niego. - Mówiłam ci, że moja siostra cię wykorzystuje, ale nie chciałeś mi wierzyć. Swoją drogą jeszcze żadna dziewczyna ci nie odmówiła, czy to nie niesczytujące i skłaniające do refleksji?
Chłopak przez chwilę nad czymś myślał, aż w końcu twarz mu się rozjaśniła.
- Masz rację! Oliv jest tą jedyną.
- Słucham? - Ellie zmarszczyła brwi. Nie chciała, aby chłopak się z nią umawiał.
- Pierwsza mi odmówiła! Jeszcze żadna nie potrafiła oprzeć się temu ciału. - powiedział wskazując na nie ręką. - A jej się to udało. To musi być znak.
- Fantastycznie. - mruknęła dziewczyna niezadowolona z tego, że podrzuciła chłopakowi genialny pomysł.
*
Po sesji Jack złapał Alison. Miał do niej bardzo ważną sprawę.
- Hej, Al, możemy pogadać?
- Jasne. Chociaż z tobą porozmawiam. Bo jak widać na grupie wolą się zajmować tym czy Louis jest gejem, albo nowym smartfonem Nialla. - powiedziała z wyrzutem.
- Okeeej. Skończyłaś? Mogę mówić?
- Jasne. - kiwnęła głową.
- Więc jest sprawa... - zaczął nie pewnie. Trochę się wstydził prosić o to dziewczynę. - Chodzę na grupę podrywu...
- Wiem. - kiwnęła głową.
- Skąd? - zdziwił się.
- Liam napisał o tym na twitterze, dodał nawet filmik jak próbujesz poderwać jakąś dziewczynę na zmarłą babcię.
- Hm, więc cóż... tak jakby wiesz. Więc chodzi o to, że nie idzie mi podrywanie dziewczyn. - powiedział. - I nie chciałbym dalej wychodzić na idiotę, który tego nie umie, wiec czy mogłabyś udawać, że udało mi się ciebie poderwać? Proszę?
Alison przez chwilę się zastanawiała, ale w gruncie rzeczy lubiła Jacka i nie chciała, aby błaźnił się przed resztą.
- W porządku. - kiwnęła głową.
- Dzięki, jesteś wielka. - pisnął niczym mała dziewczynka.
*
Tymczasem Olivie weszła do domu z nowym chłopakiem. Trzymała go za rękę. Ellie wracała właśnie z kuchni z płatkami, omal ich nie upuściła kiedy ich zobaczyła.
- Kto to jest? - zapytała.
- Brandon. Mój nowy chłopak. - odpowiedziała uśmiechając się.
- Cóż... długo nie czekałaś. - mruknęła. Oliv skierowała się w stronę schodów, po drodze El złapała ją za ramię.
- Zaczekaj moment.
- Idź na górę beze mnie i przygotuj się. - powiedziała do Brandona. Ellie rzuciła jej dziwnie spojrzenie, gdy Oliv je zobaczyła, przewróciła oczami.
- Mamy przygotowac projekt!
- Nie pomyślałam o niczym innym. - powiedziała stawiając miskę z płatkami na stole. - Oliv, w co ty sobie pogrywasz? Bradley chce się z tobą przespać, a ty umawiasz się z Brandonem... - w tym momencie przerwała, słysząc jak głupio to brzmi. - W każdym razie, nie chcesz już być z Bradley'em?
- Nigdy nie chciałam. - odpowiedziała. - Miałam nadzieje, że będzie za mnie płacić, to wszystko. - wzruszyła ramionami. - Z Brandonem łączy mnie prawdziwa więź.
- Tak? W takim razie jak ma na nazwisko? - Ellie założyła ręce na klatkę piersiową.
- Co... Cooper. - odparła.
- Skończyłam psychologię! Wiem kiedy ktoś kłamie. - powiedziała ostrym tonem. - Ranisz Bradley'a.
- A gdybym się z nim przespała i on by mnie zostawił?
- Ale nie przespałaś! I w tym rzecz. Dawałaś mu złudne nadzieje. - powiedziała Ellie.
- Okeej. Ja pójdę na górę, a ty pomyśl nad tym jak to brzmi. - stwierdziła dziewczyna i pobiegła schodami do swojego pokoju.
*
W klubie Liam stanął przed swoją grupą, pytając kto chce z nich dzisiaj kogoś poderwać. Jack zgłosił się na ochotnika.
- Ktoś inny może tym razem? - zapytał Payne patrząc na nich uważnie. Nikt nie podniósł ręki. - Na pewno nie? Poprzednim razem był Jack i mu nie poszło. Może ktoś chce pokazać, ze jest lepszy od niego?
Nadal cisza.
- Okeej. Jack. - powiedział Liam rozczarowanym tonem. - Idziesz.
- Dzięęęki. - odpowiedział uśmiechając sie szeroko. Zaczął się rozglądać za Alison. Mieli się umówić przy barze. Podszedł wiec tam. Wiedział, ze wszyscy go obserwują. Ręcę mu się trzęsły i czuł, że nie da rady i zaraz spanikuje. Jednak kiedy zobaczył Al, nabrał pewności siebie. Podszedł do niej pewnym krokiem.
- Witam nieznajomo mą. - powiedział. - Postawić pani drinka?
- Jeśli mógłbyś. - odpowiedziała uśmiechajac się.
- Jestem Jack. - powiedział wyciągając do niej rękę.
- Alison. - odpowiedziała ściskając ją. - Ładne imię.
- Dzięki, twoje też.
- Wiesz, wiem że to za szybko, ale czy... nie dałabys mi swojego numeru?
- Jasne, czemu nie. - Alison wyjęła długopis i zapisała na białej kartce. Potem podała Jackowi,a on wziął go i odszedł w stronę Liama szalenie z siebie zadowolony.
- Wow. Jestem pod wrażeniem. Widać, ze ostro ćwiczyłeś. - pochwalił go, poklepując po ramieniu.
- Ma się ten... urok. - powiedział dmuchając w swoją grzywkę.
- Albo znajomości! - krzyknął z tyłu Ethan.
- Co? - Jack udawał, ze nie rozumie o co mu chodzi.
- To Alison, twoja koleżanka z grupy, tak?
- Nieee. Co ty.
- Teraz jak Ethan to powiedział to wydaje mi się, ze rzeczywiście skądś ją znam i chyba z twojej grupy. - powiedział Liam.
- Nie wiem co wy sobie ubzduraliście w tych główkach, ale nie znam Alison. - odpowiedział Jack. - Poznałem ją dopiero tutaj.
Ethan coś grzebał w telefonie, w końcu, kiedy znalazł to czego szukał, pokazał to Jackowi i Liamowi.
- To zdjęcie z facebooka Ellie i ty z Alison. - powiedział Ethan.
- O mój boże! - krzyknął Jack udając zdziwionego. - Wiedziałem, że skądś znam tę twarz! Widocznie zlała się z resztą. Tyle nas tam jest, że zapomniałem o niej. Ale przysięgam, ze wcześniej z nią nie rozmawiałem!
Krzyczał, ale Ethan i Liam już go nie słuchali. Szli przed siebie.
*
Ellie stwierdziła, że musi powiedzieć Bradley'wi prawdę o Oliv. Było jej żal chłopaka. Wiedziała, że Oliv jest manipulator ką i zrobi wszystko aby dostać to, czego chce, nawet za cenę czyjegoś szczęścia. Zaprosiła chłopaka do swojego domu. Oczywiście się spóźnił.
- Hej, o czym chciałaś porozmawiać? - zapytał zamykając drzwi.
- Bradley, to baaardzo ważne. - odpowiedziała niepewnym tonem.
- O nie! - krzyknął przystając. - Nie mów, że chcesz się ze mną przespać?
- Co? Nie! Ohyda! - krzyknęła wzdrygając się.
- W takim razie "uf". - odpowiedział.
- Czemu "uf"?
- Bez powodu. - powiedział wzruszając ramionami. - Jesteś moją terapeutką. To wszystko.
- Mam nadzieje. - mruknęła. - Musimy porozmawiać o Oliv.
- Co z nią nie tak?
- Ona... okej, będę szczera. Ma nowego chłopaka. Ma na imię Brandon. Była tu z nim wczoraj.
- Okeej. - odpowiedział siadając na kanapie.
- Bradley, tak mi przykro. - Ellie usiadła obok niego i dotknęła jego ramienia. - Nie chciałam, żeby tak wyszło, ale wiesz jaka jest Oliv. Nie lubi się przywiązywać.
Wtedy chłopak na nią spojrzał zamyślonym wzrokiem i powiedział:
- Myślisz, że ma ochotę na trójkącik?
- Słucham?
- Jestem uzależniony od seksu! Czy nikt już o tym nie pamięta?! - krzyknął zrywając się gwałtownie z kanapy i wyszedł z jej domu. Ellie została sama będąc w szoku.
*
- Więc... czego nauczyliście się przez ostatnie kilka dni? - zapytała dziewczyna, siedząc przed swoimi pacjentami.
- Że trójkąt to nie jest sposób na rozwiązanie problemów w związku. - odpowiedział Bradley.
- Że kłamstwo nie popłaca. - jęknął Jack.
- Że kłamanie nawet dla przyjaciela nie jest dobre. - westchnęła Alison.
- W porządku. - odezwała się Ellie. - Spróbuje udawać, iż nie mam pojęcia, że sprawy Jacka i Alison się łączą. - dodała. - Ktoś jeszcze?
Niall podniósł rękę.
- Czy za każdym razem będziesz nas o to pytać?
- Niee. Ale jeżeli ci to nie odpowiada to postaram się. - powiedziała uśmiechając się sztucznie.
- Suka. - mruknął Niall.
- Słucham?
- Powiedziałem "lubię cię". - odpowiedział, ale Ellie mu nie uwierzyła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz