czwartek, 7 stycznia 2016

1x05

- Jack. - Ellie wskazała na niego palcem. - Zaczynaj. 
Chłopak otworzył szeroko oczy. Nie lubił być w centrum uwagi, a teraz wszystkie pary oczu skierowały się w jego stronę. Poczuł, ze zaczyna panikować. 
- Kiedy byłem mały próbowałem otruć mojego chomika. - wypalił. 
- Okej, więc może ktoś inny? - przerwała mu Ellie, patrząc na pozostałych. 
- Chętnie posłucham o chomiku. - odezwał się Niall. - Byliście ze sobą blisko? - spytał, patrząc na Jacka. 
- Tak. Znał wszystkie moje sekrety. - odpowiedział. 
- Jakie sekrety? - naciskał Horan. 
- Niall, uspokój się. Jeżeli Jack nie chce mówić o tym to nie. Nie można nikogo zmuszać. 
- Że jeszcze nie przeżyłem swojego pierwszego razu. - powiedział patrząc na swoje paznokcie. W pomieszczeniu zaległa cisza. Wszyscy byli w szoku, nawet Ellie. 
- Pierwszego razu z mężczyzną? - odezwał się pierwszy Bradley. 
- Nie! W ogóle pierwszego razu. - powiedział chłopak. 
- Chcesz mi powiedzieć, stary, że jeszcze nigdy nie bzyknąłeś dziewczyny? - Niall wybuchnął głośnym śmiechem. - Na jakim ty świecie żyjesz? W klasztorze? - znów wpadł w niepohamowany śmiech. Zayn zaczął chichotać, Louis siedział oniemiały, a Bradley musiał się z wrażenia napić wody. 
- Dajcie mu spokój. Nie ma w tym nic dziwnego. - powiedziała Alison. 
- Jasnee, mając 13 lat to nie jest nic dziwnego, a nie 25. - powiedział Bradley. - Jak wytrzymywałeś tyle lat bez seksu? Zdradź nam swój przepis! 
- Nie spotkałem tej jedynej. - odparł wzruszając ramionami. 
- No raczej, ja też. - odparł Bradley jakby to było coś oczywistego. - A mimo wszystko mialem miliony pierwszych razów. 
- Jesteś uzależniony od seksu. - przypomniała mu Alison akcentując każde słowo. 
- Jack, jak się z tym czujesz? - zapytała Ellie. 
- Kiepsko. - przyznał Jack, a Niall prychnął. 
- No raczej nie niesamowicie. 
- I kolejny raz ktoś nie będzie się chwalił swoim smartfonem! - powiedziała Ellie, a Horan wydał z siebie dźwięk rozpaczy. - Jack, nigdy nie miałeś dziewczyny? - spytała. 
- Miewałem. - odparł.
- Więc nie byłeś gotowy, tak?
- Byłem. - przyznał ze spuszczoną głową. - Ale owe dziewczyny albo założyły się z koleżankami, albo były lesbijkami, a ja byłem dla nich przykrywką. Ewentualnie myślały, że jestem gejem i chciały mieć chłopaka-geja. Tak wiem, dziwne. 
Niall zaczął się histerycznie śmiać, a Ellie rzuciła w niego małą łyżeczką. 
- Wystarczy, Horan. - powiedziała ze złością. - Nie ma powodu naśmiewać się z Jacka. Zachowa dziewictwo do ślubu. 
- Raczej do śmierci. - odpowiedział Niall chichocząc. 
- Powinniście brac z niego przykład, szczególnie ty Bradley. 
- I mam stać się nienormalny? - odpowiedział wzdrygając się. - Nie, dzięki. Lubię seks. I lubię dziewczyny. I seks z nimi. Chociaż faceci nie są źli. Są nawet lepsi. Okej, ale koniec o mnie. Jack, opowiedz o tym jak to jest być 25 - letnim prawiczkiem. - mówiąc to przybił sobie piątkę z Niallem. Ellie wywróciła oczami. 
- Dobra, koniec sesji na dziś! - krzyknęła klaszcząc w dłonie. Wszyscy wstali kierując się do wyjścia. El złapała Jacka za nadgarstek za nim wyszedł. 
- Tak? - zapytał z nadzieją. - Chcesz się ze mną przespać?
- Um, niee. Ale chciałam ci powiedzieć, ze nie powinieneś się tego wstydzić. - powiedziała. - To nawet urocze, że jesteś prawiczkiem, naprawdę. 
- Tak, ale... wszyscy się ze mnie śmiali w gimnazjum, potem w liceum i na studiach, a teraz także tu. 
- W gimnazjum ? - zdziwiła się.
- Taa, chodziłem do wyzwolonej szkoły. - przyznał kiwając głową.- Problem się powtarza, a ja zawsze będę prawiczkiem. - dodał i wyszedł z jej domu. Ellie zrobiło się go szkoda. Stwierdziła, że musi coś z tym zrobić. 
*
Ellie zadzwoniła do Chloe. Chciała z nią porozmawiać o sprawie Jacka i złożyć niemoralną propozycje. Stwierdziła, że chloe jest na tyle puszczalska, że zgodzi się bez kiwnięcia palcem. Tymczasem napotkała pewne trudności...
- Co? - jęknęła brunetka. - Ty chyba nie mówisz poważnie, prawda? Proszę, powiedz, że żartujesz. 
- Mówię jak najbardziej serio. Chcę, żebyś przespała się z Jackiem. - odpowiedziała Ellie jakby to było coś normalnego. 
- Z tym Jackiem, który chodzi na grupę podrywu? - spytała. 
- Tak, z tym Jackiem. - odpowiedziała kiwając głową. - Mogę ci nawet zaplacić. 
- Ile? - zapytała Chloe, a zaraz potem zmieniła zdanie. - Nie! I tak się nie zgodzę na seks z nim. To obleśne. 
- Obleśne bo jest brzydki i ma depresję? 
- Szczerze mówiąc chciałam to ubrać w delikatniejsze słowa, ale jeśli tak stawiasz sprawę to tak, dlatego obleśne. - odpowiedziała opadając na kanapę. - Nie wierzę, że mi to proponujesz. co jest z tobą nie tak? 
- Po prostu... - westchnęła El. - Jack ma 25 lat i nie miał jeszcze dziewczyny, w sensie dziewczyny do seksu. Nie dziewczyny do chodzenia, bo takie miewał, tylko okazywały się lesbijkami albo myślały, że jest gejem. Anyway, chciałam mu sprawić przyjemność, jako jego terapeutka. 
- Chcesz mu sprawić przyjemność? To sama idź z nim do łóżka! 
- Nie mogę, bo jestem jego terapeutką, a uwierz mi, bardzo bym chciała. - skłamała dziewczyna. - Chloe, proszę, zrób to dla mnie. Jesteśmy przyjaciółkami! 
- Okej, więc na ten czas nimi nie jesteśmy. Widzisz? Nie mam żadnych zobowiązań. - uśmiechnęła się dumnie. Ellie usiadła obok niej na kanapie. 
- Co mam zrobić, abyś przespała się z Jackiem? Boże, ale to dziwnie brzmi. - powiedziała, zdając sobie sprawę o co prosi Chloe. Dziewczyna zaczęła się zastanawiać przez kilka sekund, aż w końcu uśmiechnęła się szeroko. 
- Pójdziesz ze mną do klubu i wyrwiesz jakiegoś kolesia! - klasnęła w dłonie, ciesząc się jak małe dziecko. 
- Serio?
- Serio. - odpowiedziała rzucając jej poważne spojrzenie. - Albo to zrobisz, albo nie prześpię się z Jackiem. 
- Okeeej. - jęknęła. - Zrobię to dla ciebie. 
- Dzięki. - powiedziała zadowolona z siebie i swojego pomysłu. - Przekaż Jackowi, że to będzie najlepsza noc w jego życiu. - powiedziała kierując się w stronę drzwi. W przejściu minęła się z Bethany, która nie wyglądała na szczęśliwą. Raczej na wściekłą. Rzuciła plecakiem w kąt i poszła do kuchni. Ellie poszła za nią. 
- Skarbie, co się stało? - zapytała. 
- Nienawidzę szkoły! - krzyknęła szukając po szafkach słodyczy, gdy takich nie znalazła wyjęła czekoladowe lody z lodówki. 
- Masz "te" dni? - spytała. 
- Co? - Bethany spojrzała na nią nie zrozumiałym wzrokiem, więc blondynka machnęła ręką. 
- Nie ważne, skarbie. - mruknęła. - Co się stało? 
- To się stało! - krzyknęła wyjmując z kieszeni sukienki kartkę papieru. Ellie rozwinęła go. Było na nim wypracowanie, a pod spodem jedynka. 
- Twoja pierwsza w życiu jedynka! - pochwaliła ją Ellie. - Kochanie, jestem z ciebie dumna. 
- Co z ciebie za siostra. - powiedziała Bethany, nie mogąc uwierzyć w jej zachowanie. - Albo pójdziesz do szkoły, albo się zabije. Wybieraj. 
- Hm... - zaczęła się zastanawiać, a jej siostra zmrużyła oczy, wtedy El się roześmiała. - Okej, okej. Pójdę do szkoły i zapytam twojej nauczycielki dlaczego postawiła ci złą ocenę za tak - na pewno - genialne wypracowanie. 
- Uwzięła się na mnie. Miałam u niej zawsze piątki minus. Nigdy piątki plus, uwierzysz? - westchnęła, wychodząc z pomieszczenia, a El pokręciła głową. 
*
Tymczasem Oliv wróciła ze szkoły. Miała dzisiaj ciężki dzień. Nie udało jej się urwać z ostatniej godziny, ponieważ złapała ją dyrektorka, więc musiała zostać w szkole do końca. To ją wykończyło. Przyszła do domu zmęczona i miała ochotę położyć się i już nie wstawać. Czekała na nią jednak w pokoju niespodzianka. Gdy otworzyła drzwi, zobaczyła na swoim łóżku nagiego Bradley'a siedzącego w wyzywającej pozie. Zamknęła z powrotem drzwi  z trzaskiem. Gdy je ponownie otworzyła nadal tam był. 
- Więc to nie omamy. - mruknęła. - Co tu robisz?
- Czekam na ciebie. - powiedział kokieteryjnie. - Chodź tu do mnie, skarbie. 

- Nie mów tak do mnie zboczeńcu! - krzyknęła i znowu zamknęła drzwi. Po paru sekundach spytała: - Jesteś tam jeszcze?
- Owszem. Jestem coraz bardziej napalony. - odkrzyknął. 
- Zniknij! - krzyknęła. 
- W jaki sposób? - zdziwił się. 
- Nie wiem, oknem? Macie te swoje różne sposoby. Na pewno nie raz uciekałeś przed wściekłym mężem. - powiedziała. 
- Oj tak. Zgadłaś. - roześmiał się. - Ech, co to były za czasy. 
- Okej, wiec zwiewaj albo dzwonię na policję psycholu! 
- Nie zrobisz tego, bejbe. 
- A chcesz się założyć? - spytała. 
- Dawaj! - krzyknął pewnym siebie tonem, przekonany, że Oliv za bardzo go lubi, aby zrobić mu takie świństwo. Jednakże dziewczyna wyjęła telefon i wykręciła numer na policję. 
*15 min później*
Funkcjonariusze wynosili nagiego Bradleya z jej domu. Ellie właśnie schodziła po schodach, widząc chłopaka była nie lada zdziwiona. 
- Nie pytam nawet o co chodzi. - mruknęła. 
- Zostawcie mnie! Doniosę na was szefowi! - wrzeszczał. 
- Stul pysk zboczeńcu. Ta mała jest nieletnia. - powiedział jeden z policjantów. - Sam ją chciałem przelecieć, ale dowiedziałem się, że ma 16 lat. Wiec jak tylko skończy 18 to jestem pierwszy w kolejce. - dodał dumnie. 
- Hej! Uważaj sobie. - powiedziała El słysząc jak policjant mówi o jej siostrze. 
- Jeśli można byłoby prosić o zakaz zbliżania? - poprosiła Oliv. 
- Się robi kruszyno. - policjant puścił jej oczko. 
- Dzięki. - odpowiedziała zadowolona. Tymczasem El dała po głowie glinie. 
- Za co? - jęknął. 
- Za napastowanie nieletniej. - odpowiedziała. - Już zabierajcie tego seksoholika bo zaraz będzie leciał nowy odcinek "pogody na sukces". - dodała siadając na kanapie i gryząc jabłko. 
*
Jack i Chloe po pobycie w klubie, gdzie dziewczyna go podrywała, wrócili do jej domu. Dziewczyna otworzyła drzwi do sypialni i pociągnęła za nią chłopaka za koszulkę. Chłopak nagle zaczął czuć się nieswojo. Wprawdzie bardzo chciał przeżyć swój pierwszy raz, ale nie w ten sposób i teraz zaczynało to do niego dochodzić. 
- Nalej wino, a ja przebiorę się w coś wygodniejszego. - powiedziała idąc w stronę łazienki. Jack zaczął szukać kieliszków i gdy w końcu je znalazł nalał do niego czerwonego wina. Zdjął koszulę i pozostał od pasa nagi. Taka okazja już nigdy więcej może się nie przydarzyć! W dodatku z taką ślicznotką. Wiedział, że to przyjaciółka El, tylko zaczął się zastanawiać dlaczego tak nagle zwróciła na niego uwagę? Ale wzruszył ramionami. Nie czas na to. Są ważniejsze rzeczy na tym świecie, jak na przykład seks z nią. 
- Oo, wróciłaś. - powiedział widząc jak dziewczyna wyszła będąc w samej bieliźnie. - Ładnie wyglądasz. - dodał czerwieniejąc się. 
- A ty nalałeś wino. - powiedziała, podchodząc do stołu i biorąc kieliszek. 

- Tak, nalałem. - przyznał kiwając głową. 
- Prosze, weź. - powiedziała podając mu kieliszek. - To cię rozluźni. 
- Jestem rozluźniony. 
Chloe roześmiała się na te słowa i upiła łyk wina, to samo zrobił Jack. Potem odstawiła kieliszek, tak samo zrobił Jack. Uważnie ją obserwował. Bał się, że zaraz się na niego rzuci. 
- Więc...- zaczął. 
- Więc... - odparła dotykając jego klatki piersiowej i popchnęła go na łóżko. Chłopak otworzył szeroko oczy, a potem dziewczyna wskoczyła na niego. Zaczęła całować jego szyję, twarz i ramiona. Jack był coraz bardziej przerażony. Nie przywykl do seksu bez uczuć, a tak się składało, ze nie kochał Chloe, a co więcej onieśmielała go. 
- Nie! - krzyknął spychając ją z siebie. - Nie mogę, przepraszam. - powiedział biorąc z podłogi swoją koszulę i wybiegł z jej pokoju. 
- Dzięki Bogu. - westchnęła unosząc oczy ku niebu. 
*
Ellie z Bethany pojawiły się w jej szkole. El musiała porozmawiać z nauczycielką od angielskiego na temat jedynki dziewczyny. Sama się dziwiła, dlaczego jej genialna siostra dostała złą ocenę. Może nauczycielka nie widzi? Albo pomylili jej się uczniowie? Jakie było wytłumaczenie na tą dziwną sytuację? Gdy weszła z Bethany do klasy przy biurku siedziała wysoka kobieta z wysokim kokiem a czubku głowy. Nosiła okulary. 
- Dzień dobry. Pani Matthews, prawda? - zapytała nie pewnie. 
- Prawda. - odpowiedziała poważnym tonem. - O co chodzi?
- O to. - powiedziała El kładąc na biurku wypracowanie. - Chyba zaczyna pani rozumieć już co jest nie halo, prawda? 
- Właściwie to... nie. - przyznała kręcąc głową. 
- Ta ocena jest nie halo. - powiedziała wskazując na nią palcem. - Powinna tu być co najmniej czwór... - w tym momencie Bethany dała jej kuksańca w bok. - Piątka. - poprawiła się. 
- Ale postawiłam jedynkę. Zdania nie zmienię. - powiedziała wrednie się uśmiechając. El miała ochotę jej przyłożyć. 
- A to czemu? 
- Okej. - westchnęła. - Wypracowanie było na piątkę. - przyznała. 
- No i widzi pani! Można było tak od razu! - uśmiechnęła się dziewczyna. - Proszę szybko zmienić ocenę i zapomnimy o sprawie. - machnęła niedbale ręką. 
- Ale nie zmienię oceny, ponieważ dowiedziałam się ostatnio, że sypiałaś z moim mężem. 
Bethany otworzyła szeroko oczy patrząc na swoją siostrę, która wyglądała jakby nie wiedziała o czym kobieta do niej mówi. 
- Słucham?
- Robert Matthews. Nie mówi ci to coś? - spytała słodko się uśmiechając. 
- Aaa Robert! - przypomnialo się El. - Miałam w swoim życiu tak mało facetów, że to nie jest problem ich spamiętać, ale z nim miałam wyjątkowy problem. Byliśmy na dwóch randkach i tyle. Nawet się nie całowaliśmy. Dowiedziałam się, że ma jakąś tam żonę i zrezygnowałam. - machnęła nie dbale ręką. - Widzi pani? I po sprawie. No już, zmieniaj ocenę. - warknęła. 
- Z tego co mi wiadomo to on z tobą zerwał, ponieważ dowiedział się, że jesteś chorą psychicznie histeryczką. - powiedziała. 
- Co? Okej jestem histeryczką, ale nie chorą psychicznie i to ja z nim zerwałam. - upierała się. - Może pani do niego zadzwonić. Już my tu sobie pogadamy. 
- Niestety. Umarł w zeszłym tygodniu. - odpowiedziała. - Był cudownym mężem. - westchnęła. 
- Cudownym mężem, który zaliczył chorą psychicznie histeryczkę! - krzyknęła. - Ha! Mam cię! - po tych słowach złapała Bethany za rękę i obie wybiegły z klasy. 
*
- I jak Jack? Poszczęściło ci się w nocy? - zapytała Ellie na grupie terapeutycznej. 
- O czym mówisz? - zdziwił się. 
- Pyta czy uprawiałeś seks. - podpowiedział Niall. - Tylko mówi to w jej dziwnym, babskim języku histeryczki. 
- Hej! Nie jestem histeryczką! - krzyknęła. 
- Jasnee. - mruknął blondyn. 
- Więc jak Jack?
- Szczerze mówiąc to... kłamałem. - przyznal. 
- W jakiej sprawie? - zdziwiła się Ellie. 
- Uprawiałem seks. - powiedział, a wszyscy wydali z siebie okrzyk zdziwienia. 
- W sensie uprawiałeś go wczoraj? - zapytała El. 
- Uprawiałem go w wieku 14 lat z 50 - latką. Nie chciałem o tym pamiętać bo była stara, brzydka i pomarszczona, a ja przegrałem zakład z kolegami. - powiedział. 
- O mój boże! - krzyknął Niall. - Ja straciłem dziewictwo w wieku 15 lat! Teraz wychodzi, że jestem od niego gorszy! - wskazał palcem na Jacka. - Moje życie nie ma sensu, chcę się zabić. - jęknął. 
- Tak Niall, to rzeczywiście powód do wstydu i zabicia się. - powiedziała ironicznie Ellie, ale Horan nie zrozumiał sarkazmu. 
- Prawda? - westchnął. - Czuje się jakby ktoś pozbawił mnie mojej zajebistości i przekazał ją zdepresowanemu Jackowi. 
- Pomińmy rozterki Nialla i wróćmy do Jacka. - rzekła Ellie. - Jack, dlaczego nas okłamałeś?
- Ze wstydu. - powiedział spuszczając głowę. 
- Ja powinienem się wstydzić. - odezwał się Niall. - Nie jestem już z a j e b i s t y. - mruknął. - Dzięki, Jack. Nigdy ci tego nie zapomnę, leszczu. - pokazał mu język, a chłopak udał, że tego nie widzi. 
- Więc Jack, na drugi raz nas nie okłamuj. Przynajmniej nie będziemy wtedy prosić naszych przyjaciół o dziwne przysługi. - powiedziała patrząc na niego wymownie, a on tylko zmarszczył brwi, nie rozumiejąc o co chodzi dziewczynie. 
- Oliv mnie wykorzystywała. - odezwał się Bradley. 
- I doszedłeś do tego po wczorajszej nocy? 
- Tak, areszt sprawia, że dochodzimy do pewnych wniosków. - odparł. 
- Brawo. - pochwaliła go Ellie. 
- To twoja siostra. - przypomniał jej. 
- Która cię wykorzystywała. - powiedziała. 
- W sumie racja. - stwierdził. 
- To jak? Mogę się teraz pochwalić moim nowym smartfonem? - zapytał Niall. 
- Okej. Masz pięć minut. - powiedziała El patrząc na zegarek. Wtedy Horan wyjął go z kieszeni i zaczął wszystkim pokazywać. Opowiedział też historie o tym jak go zobaczył na wystawie i był pewien, że musi go mieć, a potem kazał zgadywać wszystkim ile kosztował. Był tak zaabsorbowany swoją opowieścią, że nie zauważył jak Ellie pyta wszystkich czy mają ochotę się czegoś napić i wyszli pozostawiając go samego. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz